Szukaj na tym blogu

środa, 4 czerwca 2014

Żyć żyjąc.

Przeżywszy życie w pełni,
suchy kłos przyciąga wzrok przechodnia.
Kwiaty ledwie kwitną,
choć robią to najlepiej, jak potrafią.
Ukryta przed wzrokiem w dolinie biała lilia
nikomu nie musi się tłumaczyć;
żyje tylko dla swego piękna.
Lecz dla człowieka to "tylko"to za mało.

Gdyby pomidor chciał się zmienić w melon,
byłby farsą, niczym więcej.
Dziwi mnie bardzo,
jak wielu ludzi traci czas,
by stać się tym, kim nie jest.
Czy to śmieszne grać w farsie?

Nie musisz udawać, że jesteś silny,
nie musisz mówić, że wszystko jest dobrze,
nie martw się tym, co pomyślą inni,
jeśli musisz, płacz-
to dobrze wypłakać łzy do końca
(tylko wtedy wróci uśmiech).





(...)
Co jest najśmieszniejsze w ludziach?

Zawsze myślą na odwrót: spieszy im się do dorosłości,a potem wzdychają za utraconym dzieciństwem. Tracą zdrowie,by zdobyć pieniądze, potem tracą pieniądze, by odzyskać zdrowie.

Z troską myślą o przyszłości, zapominając o chwili obecnej, i w ten sposób nie przeżywają ani teraźniejszości, ani przyszłości.

Żyją, jakby nigdy nie mieli umrzeć,a umierają, jakby nigdy nie żyli.

P. Coelho "Być jak płynąca rzeka".


sobota, 10 maja 2014

O latach rozpaczy...

Pewien misjonarz, spacerując rankiem po pustyni w Maroku,  widział człowieka, który leżąc z uchem przy ziemi, głaskał piasek pustyni. Sytuacja powtarzała się codziennie. Pewnego dnia spytał go, co robi. Tamten odparł, że pociesza pustynię, która płacze, że jest bezużyteczna nie wydając owoców, jak kwitnący ogród. Misjonarz powiedział temu człowiekowi, by przekazał pustyni, iż dobrze spełnia swoją rolę, gdyż jej przestrzenie pomagają takim wędrowcom, jak on, dostrzec naszą małość względem Boga. Pustynny piasek pomaga dostrzec równość wszystkich ludzi na ziemi, a wschodzące nad horyzontem słońce- miłość Stwórcy.

Następnego dnia misjonarz znów ujrzał człowieka głaszczącego piasek pustyni. Człowiek powiedział, że pustynia nadal płacze, ponieważ rozpacza, że myśląc, iż przez miliony lat była bezużyteczna, zmarnowała tyle czasu bluźniąc przeciw Bogu i skarżąc się na swój los. Na to odparł misjonarz: Powiedz jej, że choć ludzkie życie jest o wiele krótsze, też latami rozpacza, że jest bezużyteczny. rzadko odkrywa sens swojego życia i jest przekonany, że Bóg obchodzi z nim się niesprawiedliwie. Czasem jakieś zdarzenie odkrywa przed nim powód jego narodzin. Mimo to, zdaje on sobie sprawę, że na wiele rzeczy jest już za późno i nadal cierpi. Na to odparł człowiek: Nie wiem, czy ona to usłyszy. Przyzwyczaiła się do bólu i nie umie inaczej patrzeć na świat. A na to misjonarz: Zróbmy tak, jak ja czynię dla człowieka tracącego nadzieję. Pomódlmy się.

Modlili się razem, każdy na swój sposób. Każdy do "swojego" Boga. Jeden do katolickiego, drugi do muzułmańskiego.

Następnego dnia człowieka na pustyni już nie było. W miejscu, gdzie głaskał piasek, ziemia stała się wilgotna. Powstało niewielkie źródełko, a z czasem mieszkańcy Marakeszu wybudowali tam studnię nazywając ją Studnią Pustynnych Łez. Mówią, że kto napije się z niej wody, zmieni przyczynę swych cierpień w źródło radości i odnajdzie swoje prawdziwe powołanie.

- na podstawie eseju P. Coelho "Lament pustyni".


piątek, 7 lutego 2014

O współczuciu.

"Wojownik nie współczuje nikomu. Dla Ciebie współczucie oznaczałoby, że chcesz, by inni byli tacy, jak Ty, żeby znaleźli się na Twoim miejscu i dlatego im pomagasz. Dla wojownika najtrudniejszą rzeczą jest pozwolić innym BYĆ.  Inni mogą być nieskazitelnymi wojownikami bez Twojej pomocy. Twoim zadaniem jest samemu być nieskazitelnym. Każdy wysiłek z naszej strony, aby pomóc komuś innemu, jest spowodowany jedynie naszym własnym interesem. Tylko wojownik, który widzi i wyzbył się formy, może komuś pomóc."

- wolny przekaz z "Drugiego kręgu mocy" C. Castanedy




piątek, 8 listopada 2013

Nieba szukajmy razem:)


"Nieba szukajmy razem.." 

Wielu ruszało w pewności
Że im tylko pisane
Odszukać naczynie Graala
Bóg wie gdzie zakopane

Wielu odwagą szaleńca
Pchniętych w pielgrzymkę żmudną
Wierzyło w iluzję odległą
Takoż i w siłę butną

Niektórzy aż do pustelni
Doszli odziani w skóry
Ażeby swych twierdz wewnętrznych
Zdobyć warowne mury

Inni na szczytach wysokich
Zwycięstw ducha czekali
Czystszych niż kryształ powietrza
Co iskrzy się w oddali

Mniemam, że znajdą spełnienie
Na swoich oddzielnych drogach
Osiągną cel bez uszczerbku
I oto proszę Boga

Gdy jednak my wyruszymy
W osiągnięć tamtych cieniu
Pójdziemy jedną ścieżką
Me ramię przy twym ramieniu

I razem również staniemy
Przed Nieba złotymi bramami
Wiedząc, ze sprawia to miłość
A wcale nie my sami...

Stephen E.Hanson, w tłumaczeniu Wojciecha M.Chudzińskiego